Pobierz najnowszą wersję flashplayer'a Flash
Drzwi szeroko otwarte
Tłumy przyszły, mimo zimna, obejrzeć budowę stadionu Lecha Poznań. Spółka Euro 2012 po raz kolejny zorganizowała dla poznaniaków„drzwi otwarte”.
Przy głównym wejściu na stadion kłębią się setki osób. Punktualnie o godzinie 11 obsługa otwiera bramę i tłum wlewa się na klatkę schodową prowadzącą na trybunę numer cztery. Ludzie rozchodzą się po widowni. Błyskają flesze, słychać głosy uznania dla piłkarskiej areny i jej budowniczych. Ktoś zaczyna skandować hasło „KKS Lech”. Na stadionie pojawia się nawet grupa uczniów. „Proszę opuścić dolny sektor. Tam nie wolno wchodzić” – jeden z inspektorów nadzoru budowlanego gani niesfornych widzów przez megafon. Potem odpowiada na rozmaite pytania oblegających go ludzi.
Kazimierz Milecki, emeryt z Poznania po raz czwarty wybrał się na „drzwi otwarte”. Interesuje go budowa zadaszenia nad trybunami. „Przyszedłem, żeby na własne oczy zobaczyć i ocenić postępy prac przy budowie” – mówi Milecki - „Jestem pod wrażeniem, bo pamiętam stadion „Kolejorza” jeszcze z czasów, gdy drużyna grała na boisku na Dębcu”. Pan Kazimierz przygląda się pracom trwającym na pozostałych trybunach, potem próbuje dopchać się do jednego z pracowników obsługi, by zadać mu pytanie o membrany, które wkrótce przykryją konstrukcję dachu.
Michał Jasiewicz, inspektor nadzoru budowlanego w poznańskiej Spółce Euro 2012, wyjaśnia, że w pierwszej kolejności zostanie przykryta trybuna numer trzy. „Początek robót zależy od kilku czynników, m.in. daty odbioru konstrukcji dachowej, a także pogody” – wyjaśnia Jasiewicz – „Chcemy, żeby roboty zaczęły się jak najwcześniej”. Specjaliści rozciągną membranę etapami pomiędzy stalowymi „oścami”, tworzącymi konstrukcję zadaszenia. Cała operacja może potrwać nawet dwa miesiące. „Czy to najtrudniejszy etap budowy stadionu?” – dopytują ciekawscy. „Najtrudniejszą operację, czyli podnoszenie olbrzymich dźwigarów mamy już za sobą” – tłumaczy Jasiewicz „Teraz czeka nas mnóstwo wysiłku związanego z wykończeniem stadionu. Efekty prac widzowie docenią dopiero po oddaniu stadionu do użytku, gdyż większość robót będzie toczyła się wewnątrz obiektu”.
Po około pół godzinie podający śnieg i podmuchy wiatru zmuszają pierwszych widzów do opuszczenia stadionu. Najwytrwalsi, w tym pan Kazimierz zostają do końca czasu przewidzianego dla zwiedzających. Po godzinie także oni musza opuścić plac budowy. „Następnym razem też wybiorą się na „drzwi otwarte” – zapowiada Milecki – „Wtedy już stadion będzie prawie gotowy”.
Marcin Rogoziński
Zwiedzających interesowała przede wszystkim budowa dachu,
fot. M.Rogozinski
fot. M.Rogozinski
Przy głównym wejściu na stadion kłębią się setki osób. Punktualnie o godzinie 11 obsługa otwiera bramę i tłum wlewa się na klatkę schodową prowadzącą na trybunę numer cztery. Ludzie rozchodzą się po widowni. Błyskają flesze, słychać głosy uznania dla piłkarskiej areny i jej budowniczych. Ktoś zaczyna skandować hasło „KKS Lech”. Na stadionie pojawia się nawet grupa uczniów. „Proszę opuścić dolny sektor. Tam nie wolno wchodzić” – jeden z inspektorów nadzoru budowlanego gani niesfornych widzów przez megafon. Potem odpowiada na rozmaite pytania oblegających go ludzi.
Kazimierz Milecki, emeryt z Poznania po raz czwarty wybrał się na „drzwi otwarte”. Interesuje go budowa zadaszenia nad trybunami. „Przyszedłem, żeby na własne oczy zobaczyć i ocenić postępy prac przy budowie” – mówi Milecki - „Jestem pod wrażeniem, bo pamiętam stadion „Kolejorza” jeszcze z czasów, gdy drużyna grała na boisku na Dębcu”. Pan Kazimierz przygląda się pracom trwającym na pozostałych trybunach, potem próbuje dopchać się do jednego z pracowników obsługi, by zadać mu pytanie o membrany, które wkrótce przykryją konstrukcję dachu.
Michał Jasiewicz, inspektor nadzoru budowlanego w poznańskiej Spółce Euro 2012, wyjaśnia, że w pierwszej kolejności zostanie przykryta trybuna numer trzy. „Początek robót zależy od kilku czynników, m.in. daty odbioru konstrukcji dachowej, a także pogody” – wyjaśnia Jasiewicz – „Chcemy, żeby roboty zaczęły się jak najwcześniej”. Specjaliści rozciągną membranę etapami pomiędzy stalowymi „oścami”, tworzącymi konstrukcję zadaszenia. Cała operacja może potrwać nawet dwa miesiące. „Czy to najtrudniejszy etap budowy stadionu?” – dopytują ciekawscy. „Najtrudniejszą operację, czyli podnoszenie olbrzymich dźwigarów mamy już za sobą” – tłumaczy Jasiewicz „Teraz czeka nas mnóstwo wysiłku związanego z wykończeniem stadionu. Efekty prac widzowie docenią dopiero po oddaniu stadionu do użytku, gdyż większość robót będzie toczyła się wewnątrz obiektu”.
Po około pół godzinie podający śnieg i podmuchy wiatru zmuszają pierwszych widzów do opuszczenia stadionu. Najwytrwalsi, w tym pan Kazimierz zostają do końca czasu przewidzianego dla zwiedzających. Po godzinie także oni musza opuścić plac budowy. „Następnym razem też wybiorą się na „drzwi otwarte” – zapowiada Milecki – „Wtedy już stadion będzie prawie gotowy”.
Marcin Rogoziński
Data publikacji w serwisie: 2010-03-05
Żródło wiadomości: Euro budowlany.pl, Marcin Rogoziński, piątek 05 marca 2010r.
Żródło wiadomości: Euro budowlany.pl, Marcin Rogoziński, piątek 05 marca 2010r.
Strony: 1
